Baza wiedzy

Wyniki ankiety w sprawie stawek i warunków umów

Wstęp

W kwietniu i maju 2015 r. Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury przeprowadziło wśród swoich członków, a także w środowisku tłumaczy zgromadzonych wokół Forum Tłumaczy Literatury na Facebooku ankietę dotyczącą stawek za tłumaczenie literatury oraz warunków podpisywanych umów. W ankiecie wzięło udział 81 osób. Chociaż nie jest to duża próba, toteż rezultatów nie można uważać za w pełni reprezentatywne, wyniki pierwszego od dawna badania tego typu, wraz z zebranymi przy jego okazji komentarzami, rzucają nieco światła na sytuację tłumaczy na rynku wydawniczym.jezyki

Co ważne, ankieta została przeprowadzona wśród tłumaczy doświadczonych: 56% z nich ma w dorobku co najmniej 20 opublikowanych przekładów książek, w tym aż 20% ma ich ponad 50. Zdecydowana większość respondentów, bo aż 60%, to tłumacze z angielskiego. Pozostali tłumaczą m.in. z francuskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, włoskiego i niderlandzkiego.

dorobek

Z ankiety wynika wyraźnie, że tłumacze literatury to freelancerzy współpracujący przeważnie z wieloma wydawcami. Aż dwie trzecie respondentów stale lub czasami wykonuje przekłady dla co najmniej trzech wydawnictw, w tym 28% – dla co najmniej pięciu. Warto przy tym zaznaczyć, że spośród osób, które udzieliły odpowiedzi na pytanie, czy przekład literacki stanowi ich główne źródło utrzymania, tyko niecała połowa (49%) odpowiedziała twierdząco.wydawnictwa

Stawki

Zasadniczą część ankiety stanowiły pytania o najwyższe i najniższe stawki za beletrystykę oraz za literaturę faktu i popularnonaukową. Wyniki, zwłaszcza te dotyczące najniższych stawek, za jakie ankietowani pracowali w ciągu ostatniego roku, nie napawają optymizmem. Najbardziej porażające są najniższe stawki za literaturę niebeletrystyczną. Aż 36% zapytanych tłumaczyło w tym roku za stawki nieprzekraczające zaledwie 500 złotych! W przypadku beletrystki było odrobinę lepiej: za tak niskie stawki pracowało „tylko” 27% ankietowanych. Taki sam odsetek tłumaczy wskazał jako najniższą stawkę przedział 560–600 złotych – była to najczęstsza odpowiedź na to pytanie.

fakt-minimumbeletrystyka-minimum

O ile pytanie o najniższe stawki najdobitniej pokazuje bardzo trudną sytuację tłumaczy na rynku książki, o tyle pytanie o stawkę najwyższą pozwala określić pułap wynagrodzenia, które w obecnej sytuacji można by uznać za typowe. Zarówno w przypadku beletrystyki, jak i literatury faktu najczęściej wskazywany przedział (27% odpowiedzi) to 660–700 złotych za arkusz. W przypadku beletrystyki taki sam procent tłumaczy wskazał przedział o 50 złotych niższy. Stawkę rzędu 600–700 złotych za arkusz wydawniczy można zatem uznać za punkt odniesienia, co uczyniliśmy, wskazując te kwoty w komentarzu do naszego projektu umowy modelowej jako stawki, które wydawcy są gotowi zapłacić za przekład z najpopularniejszych języków. Co istotne, na przestrzeni ostatnich 10 lat stawki te rosły znacznie wolniej od innych porównywalnych wskaźników (płaca minimalna, średnia krajowa czy nawet wartość rynku książki).

fakt-maksimumbeletrystyka-maksimum

Jednocześnie należy zaznaczyć, że niemal co czwarty zapytany tłumacz beletrystyki (23% odpowiedzi) i co trzeci tłumacz non-fiction (32%) pracował w ostatnim roku również za wyższe sumy. 16% tłumaczy książek niebeletrystycznych otrzymywało także stawki przekraczające 900 złotych – przy czym niektórzy zaznaczali, że chodzi tu o specjalistyczne książki naukowe, a także przekłady z polskiego na języki obce. To wszystko, w połączeniu z danymi na temat najniższych stawek, świadczy o znacznym rozwarstwieniu płac tłumaczy na rynku książki, lecz jednocześnie oznacza także, że stawka 700 złotych za arkusz nie stanowi bynajmniej nieprzekraczalnego szklanego sufitu w negocjacjach z wydawnictwami.

Niestety w pełni usatysfakcjonowanych stawkami jest tylko 4% tłumaczy. Niezadowolonych lub raczej niezadowolonych – aż 62%.

satysfakcja

Rodzaje umów

Oprócz stawek za arkusz innym zagadnieniem kluczowym dla sytuacji tłumaczy jest rodzaj podpisywanych umów. Przypomnijmy, że umowa licencyjna to umowa, w której tłumacz udziela wydawcy licencji na wykorzystanie przekładu przez określony czas, zwykle od 5 do 7 lat, czasem jednak dłuższy. Po tym czasie całość praw majątkowych wraca do tłumacza. Natomiast w umowie przenoszącej prawa majątkowe, którą porównać można do umowy sprzedaży, tłumacz zazwyczaj przekazuje wydawcy swe prawa majątkowe na czas nieokreślony. To drugie rozwiązanie, forsowane przez część wydawców, uderza w interesy tłumacza, który zostaje na zawsze pozbawiony materialnego związku ze swoim utworem, a także kontroli nad sposobem jego wykorzystania. Nie może liczyć na wynagrodzenie np. z tytułu wznowień, będące formą rozłożonego w czasie wynagrodzenia za wysoką jakość przekładu.

Odpowiedzi na pytanie o rodzaj podpisywanych umów świadczą o dwóch rzeczach: pokazują rozwarstwienie polskiego rynku książki również pod tym względem, a także niepokojącą tendencję do popularyzacji umów przenoszących prawa autorskie. Takie umowy stanowią połowę, większość lub nawet sto procent umów podpisywanych przez blisko dwie trzecie (65%)  ankietowanych. Pozostałe 35 procent odpowiedzi stanowi jednak dowód, że wyzbycie się praw do przekładu na rzecz wydawcy nie jest bynajmniej jedynym możliwym rozwiązaniem. Co ważne, 20% zapytanych tłumaczy popisuje wyłącznie umowy licencyjne.

umowy

Tantiemy

Ankietowanych zapytaliśmy również o zapisy tantiemowe. Umowy zdecydowanej większości tłumaczy (81%) w ogóle nie przewidują procentu od sprzedaży. Warto jednak zwrócić uwagę na 14 procent respondentów, którym zdarza się otrzymywać procent od sprzedaży wydań innych niż papierowe – to jest od e-booków i audiobooków. To również pokazuje, że warto zabiegać sugerowane w ustawie o prawie autorskim dodatkowe wynagrodzenie z tytułu dodatkowych pól eksploatacji. Niestety tantiemy od sprzedaży wydań papierowych otrzymuje niespełna 5% ankietowanych (zaledwie 4 zapytanych tłumaczy), co dowodzi pogarszającej się sytuacji tłumaczy literatury w stosunku do minionych dekad.

tantiemy

Komentarze

Przeprowadzona ankieta dostarczyła nie tylko danych liczbowych. Dla respondentów była również okazją do podzielenia się ze Stowarzyszeniem uwagami na temat funkcjonowania rynku wydawniczego. Warto się im przysłuchać.

Wielu komentujących zwracało uwagę na olbrzymie opóźnienia w płatnościach ze strony wydawców, sięgające nawet kilku miesięcy od chwili upłynięcia terminu określonego w umowie – oraz na wynikającą z tego konieczność upokarzającego zabiegania o przelew należnego wynagrodzenia. Podkreślano przy tym, że nieraz postępują tak również duże, uznane wydawnictwa. Skarżono się na brak zapisów umownych, które dyscyplinowałyby wydawców pod tym względem.

Krytykowano również umowy przewidujące wypłacenie części należności po wydania przekładu, nieraz po wielu miesiącach. Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury potępia takie praktyki, uzależniające wynagrodzenie tłumacza, który zgodnie ze zobowiązaniem wykonał 100% powierzonej mu pracy, od dalszych planów wydawcy.

Innym mankamentem umów z tłumaczami, na który wskazywali respondenci, był brak powiązania długości trwania licencji na przekład z licencją na korzystanie z utworu oryginalnego. Uczestnicy badania opisywali tendencję do forsowania umów dłuższych niż te z właścicielami praw do oryginałów.

Co ważne, choć ankietowani opisywali brak elastyczności wielu wydawców oraz niechęć do zmiany zapisów – argumentowany tym, że „wszyscy podpisują takie umowy” – otrzymaliśmy również głosy wyraźnie wskazujące na to, że respondenci widzą wyraźne efekty negocjacji warunków umów. Być może to najważniejszy ze wszystkich wniosków tej ankiety i przesłanie dla wszystkich czytelników niniejszego podsumowania.