Aktualności

Decyzją walnego zebrania z 15 czerwca 2019 roku w poczet członków honorowych STL został włączony wybitny tłumacz Jan Gondowicz.

Jan Gondowicz jako tłumacz kojarzony jest w środowisku czytelniczym przede wszystkim z literaturą francuskojęzyczną – i nieprzypadkowo, gdyż przekłady takich tekstów jak „Ćwiczenia stylistyczne” Raymonda Queneau uczyniły zeń jednego z najbardziej uznanych tłumaczy języka francuskiego w Polsce.

Pamiętać należy jednak, że debiutował jako tłumacz z rosyjskiego, a ważka część jego dorobku translatorskiego to przekłady z tego właśnie języka i z języka czeskiego. Niemniej – jako że przekład jest jedną z aktywności naturalnych tego zagadkowego umysłu – Gondowicz przekłada na potrzebę własną lub chwili także z innych języków. Takie projekty autorskie jak „Zoologia fantastyczna” są w gruncie rzeczy jednocześnie małymi antologiami jego przekładów i wyborami z jego rozległych lektur. Translatorsko debiutował w 1988 roku przekładem fragmentu eseju „Mniej niż jeden” Josifa Brodskiego, z którym się przyjaźnił. Do przygód czytelniczych, które postanowił wprowadzić do polszczyzny, należą m.in.: „Słownik komunałów” Flauberta; „Czyny i myśli doktora Faustrolla, patafizyka” Jarry’ego, a także tegoż „Ubu Król, czyli Polacy” (i pozostałe zebrane w „Teatrze ojca Ubu”) i „Nadsamiec. Powieść współczesna”; „Kropki nad I. Piosenki” Topora: „Sto tysięcy miliardów wierszy” Queneau; „Sprawa Makropulos. Komedia w trzech aktach z przemianą” Čapka; „Szturm w nieśmiertelność. Wspomnienia” Peczerskiego; „Goła pionierka” Kononowa; „Koń wrony” Sawinkowa; „Zabiłem Rasputina” Puryszkiewicza; „Marmur” Brodskiego i „Świat poety. Rozmowy z Josifem Brodskim”; „Elżbieta Bam” Charmsa; „Koń wrony” Sawinkowa. Liście nazwisk daleko do kompletności, a trzeba by tu wprowadzić cały poczet, od Moliera przez Płatonowa po Themersonów.

Za przekład „Ćwiczeń stylistycznych” Queneau otrzymał Nagrodę „Literatury na Świecie” w 2005 roku. Przekłady ogłaszał m.in. właśnie w „Literaturze na Świecie” i w wielu innych pismach, w tym literackich i związanych z teatrem, dramatem. Jest też Gondowicz anonimowym, na poły anonimowym lub ujawnionym w stopce – wedle własnej chęci i zgody – pracownikiem przekładu jako niestrudzony redaktor-poprawiacz. Wiele zawdzięczają mu choćby takie książki jak „Ex libris” Fadiman. Lubi wyzwania trudne warsztatowo, wymagające giętkości języka i wyobraźni, a zarazem zaplecza erudycyjnego-lekturowego. Nieprzypadkowo to on właśnie podał do wydania „Słownik miejsc wyobrażonych” Manguela i jest z pewnością jedną z nielicznych osób, które we własnych czterech ścianach mogły tę – wielojęzyczną w gruncie rzeczy – książkę „opukiwać”, redagować, współprzekładać i proponować do niej hasła własne.

Twórczość translatorska Gondowicza ujmuje filuternością fantastycznych bestii, a nierzadko również nosi w sobie powagę wiecznych materii, które toczą się cierpliwie, aż nabiorą nieskazitelnego poślizgu. I w takich marmurowych, czyli wykwintnych i szlachetnych dekoracjach, w zachwycie i zdumieniu rodziły się przekłady Gondowicza. Dla każdego z nich osobno nastroił język i dzisiaj dumnie niosą polszczyznę na szerokie wody, prosto ku delcie idiomu.     

Eliza Kącka

Kinga Piotrowiak-Junkiert