Aktualności

We wrześniu na nasze pytania odpowie Katarzyna Kmieć-Krzewniak – absolwentka filologii angielskiej Wyższej Szkoły Lingwistycznej w Częstochowie i filologii germańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Autorka kilkudziesięciu przekładów książek dla dzieci, w tym lektur szkolnych, i różnorodnych poradników.

Poza tłumaczeniem Katarzyna zajmuje się tworzeniem ćwiczeń gramatyczno-leksykalnych  na zlecenie wydawnictw językowych i portali edukacyjnych oraz nauczaniem indywidualnym w prowadzonej przez siebie firmie GermAnglo w Częstochowie. Od kilku lat spełnia się także jako wewnętrzna recenzentka jednego z krakowskich wydawnictw, autorka podręczników, e-booków, opowiadań  i edukacyjnych utworów wierszowanych. Jej debiutancka książka do nauki języka angielskiego „Give me 5 ;-)”, której potencjał dostrzegło wydawnictwo Preston Publishing, została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników i doczekała się dodruku.

Zobacz też poprzednie rozmowy: Tłumacze o sobie.

Na początek o początkach.

Moja „przygoda wydawnicza” rozpoczęła się niespodziewanie w 2005 rok, kiedy byłam jeszcze studentką. W ramach zajęć z metodyki nauczania j. angielskiego, miałam za zadanie przeprowadzić lekcję dla mojej grupy na wybrany przez siebie temat. Ponieważ zawsze bardzo lubiłam ten przedmiot, postanowiłam przygotować coś oryginalnego, co będzie łączyło przyjemne z pożytecznym. Po dłuższym zastanowieniu mój wybór padł na czasowniki frazowe. Wymyśliłam pewną rymowaną historyjkę, do której powplatałam wybrane przez siebie czasowniki, a następnie przygotowałam na tej podstawie różnorodne ćwiczenia. Co prawda miałam przez chwilę pewne wątpliwości, czy zostanie to wszystko dobrze przyjęte, ale okazało się strzałem w dziesiątkę. Ponieważ osoba prowadząca zajęcia współpracowała akurat z jednym ze znanych wydawnictw  językowych, zaprosiła mnie po przeprowadzonej przeze mnie lekcji do udziału w pewnym bardzo ciekawym projekcie. Podpisałam umowę z wydawnictwem, wykonałam swoją pracę najlepiej, jak potrafiłam, a pani Katarzyna, o której mowa, udzieliła mi wiele cennych porad i wskazówek. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że czasem warto odważyć się wyjść poza utarte schematy i po prostu dać z siebie wszystko. Bezpośrednio po studiach skupiłam się na nauczaniu indywidualnym dzieci i młodzieży oraz tłumaczeniu stron internetowych kilku polskich wokalistów. Po jakimś czasie wpadłam także na pomysł, by zająć się przekładem literatury dziecięcej i poradnikowej. Choć droga do otrzymania pierwszego tego typu zlecenia okazała się długa i kręta, w końcu dopięłam swego. Udało mi się również wydać swoją debiutancką książkę do nauki j. angielskiego w standardowym modelu wydawniczym (na koszt wydawnictwa), spełniając w ten sposób swoje największe marzenie.

Noc czy dzień? Jaki masz system pracy?

Zdecydowanie dzień, choć gdy istnieje jakakolwiek obawa, że nie zdążę jednak przygotować swojej pracy na czas, zdarza mi się „zarwać” noc.

Kanapa czy biurko? Gdzie tłumaczysz?

Przeważnie wybór pada na wygodny fotel, ale zdarza mi się także tłumaczyć przy biurku i na kanapie.

Słownik elektroniczny czy papierowy?

Coraz rzadziej używam słowników papierowych, ponieważ większość moich wątpliwości rozwiewa Internet.

Wikipedia czy Narodowa? Skąd czerpiesz informacje?

Informacje staram się czerpać z różnych rzetelnych źródeł internetowych, czego przykładem może być Wikipedia.

Kiedy się zablokujesz, to…?

Staram się zająć czymś relaksującym, oddać się jakiejś drobnej przyjemności.

Uważam, że jest to najlepsze, co można zrobić w takiej sytuacji.

Czytać książkę przed tłumaczeniem czy nie czytać?

Oczywiście koniecznością jest zapoznanie się ze spisem treści i kilkoma stronami, aby móc  zdecydować, czy warto podjąć się danego przekładu. Jednak czytanie całości przed tłumaczeniem  jest w moim odczuciu stratą czasu.

Najprzyjemniejszy moment w tłumaczeniu?

Gdy uda mi się zastosować ciekawą grę słów lub wpaść na jakiś błyskotliwy pomysł oraz kiedy książka zostanie już pięknie wydana i dotrą do mnie egzemplarze autorskie.

A najmniej fajny?

Gdy najdą mnie ogromne wątpliwości, jak coś przetłumaczyć, przez co tracę sporo czasu i energii.

Redaktor to…?

Osoba, z którą tłumacz powinien tworzyć zgrany, świetnie uzupełniający się duet.

Od kogo uczysz się przekładu?

Nie mam w zasadzie żadnego mentora w tej dziedzinie. Odwiedzam od czasu do czasu fora dla tłumaczy, szukam wskazówek w sieci i staram się wciąż pogłębiać swoją wiedzę językową. Biorę sobie oczywiście również do serca wszystkie cenne uwagi redaktorów.

Co powiedziałabyś/powiedziałbyś młodszym tłumaczom? A starszym?

Młodszym tłumaczom życzyłabym po prostu dużo cierpliwości, wytrwałości i jeszcze więcej pokory.  Z kolei  starszym mogłabym pogratulować wielu fantastycznych przekładów.

A co powiedziałbyś/ powiedziałabyś ministrowi kultury?

Nigdy nie lubiłam tracić czasu na jałowe dyskusje. Lepiej po prostu zająć się czymś produktywnym.

Yerba mate czy spirytus? Co daje Ci energię do pracy?

Yerba mate lub kawa.

Kot czy gekon? Jakie istoty Cię w niej wspierają?

Dwa koty (Marcello i Francesca) i dwa psy (Antonio i Luciano).

Co robisz z egzemplarzami autorskimi?

Rozdaję rodzinie lub innym osobom, którym mogą się one spodobać. Zostawiam sobie też zawsze kilka na pamiątkę.

Co robisz dla relaksu, czyli Twoje zasady tłumackiego BHP?

Oglądam filmy na Netflixie, spaceruję z psami lub wykonuję kilkuminutowe ćwiczenia aerobowe z hantelkami.

Twoja najciekawsza tłumaczeniowa anegdota?

Nie przychodzi mi na myśl nic na tyle ciekawego, bym mogła się tym podzielić, ale pewnie jeszcze wszystko przede mną.

Ważne dla ciebie książki?

Książki, które miałam okazję czytać w dzieciństwie, a następnie… przekładać w życiu dorosłym z  j. angielskiego na polski. Tłumaczenie lektur szkolnych i znanych bajek to dla mnie zawsze ogromne wyróżnienie, wielkie przeżycie i niesamowita przygoda.

Gdyby wszyscy mieli przeczytać Twój jeden przekład – to który?

„Doktor Dolittle i jego zwierzęta” autorstwa H. Loftinga. Choć tak naprawdę ogromny sentyment mam także do powieści „Lassie, wróć!” E. Knighta.

Co teraz tłumaczysz, przetłumaczyłaś albo właśnie ukazało się w Twoim przekładzie?

Ostatnio ukazała się „Księga moich strachów” autorstwa S. Knowles, B. Galagher i  P. McEven. Jest to kolejny owoc mojej współpracy z wydawnictwem Fraszka Edukacyjna.