Baza tłumaczy

Marcin Gaczkowski Członek zwyczajny     Pokaż dane kontaktowe

Języki źródłowe

rosyjski, ukraiński

Języki docelowe

polski

Specjalizacje

proza, poezja, esej, dziennik, wspomnienia, humanistyka, literatura dziecięca i młodzieżowa, literatura naukowa, literatura popularnonaukowa, publicystyka, historia

Biogram

Literaturoznawca i historyk, krytyk literacki, nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim, doktor nauk humanistycznych.

Zwięzłe przekłady, recenzje i inne teksty publikował w czasopismach papierowych oraz internetowych („Czas Literatury”, „eleWator”, „Fabularie”, „Helikopter”, „Nowa Europa Wschodnia”, „Wizje” i inne).

Jako tłumacz i prowadzący współpracuje z kilkoma festiwalami literackimi, najczęściej i najowocniej – z polską edycją Miesiąca Spotkań Autorskich.

Redaktor moralny portalu literackiego Rozstaje.art.

© Komorowski Foto

Wybrane przekłady

Petro Jacenko, Magnetyzm, Warstwy, Wrocław 2020, ss. 232.

Redakcja: Tomasz Macios.

Okładka: Maria Bukowska | Temperówka.

Język oryginału: ukraiński.

Bohaterką najnowszej powieści Petra Jacenki jest dwudziestoparoletnia Gadżet – kobieta-magnes potrafiąca odczytywać historie ludzi i wydarzeń ukrytych w metalowych przedmiotach. Metal pocisków, rur używanych podczas tortur, maszyn, motorów i zegarów – one wszystkie snują Gadżet jedną i tę samą pieśń odrzucenia i samotności: historię narodu rozdartego wojną. Gadżet ucieka z objętego działaniami wojennymi Doniecka do Kijowa, a w prozie Jacenki miasto to przekształca się w miejsce klaustrofobiczne i wrogie.

Magnetyzm tworzy mroczne mitologie, gdzie legendy o smoczym sercu łączą się z opowieścią o powstaniu Doniecka i jego założycielu Johnie Hughesie. Clockpunkowe elementy, śmiały erotyzm i obsesyjna nerwowość frazy to jedne z wyznaczników tej prozy, w której weryzm opisu płynnie przechodzi w halucynację.

(opis wydawcy)

 

Recenzje:

Myrosław Łajuk, Metrofobia, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław-Wojnowice 2020, ss. 141.

Redakcja: Agnieszka Rembiałkowska.

Okładka i ilustracje: Olga Zeleńska.

Język oryginału: ukraiński.

Podobnie jak inne zaburzenia psychiczne związane ze strachem nieleczona metrofobia może być groźna. Przecina łącza między światami, wycisza nasze sny, grozi bezpowrotną utratą nieśmiertelności.

(z posłowia tłumacza)

 

Kto mówi, że poezja ratuje świat, ten nie żartuje w wierszach. Myrosław Łajuk w tłumaczeniu Marcina Gaczkowskiego litery stawia mocno, wersy są niczym negatywy przeszłości. Ludzie jak kwiaty, mały czarny pantofelek Matki Boskiej… Czytając Metrofobię, słyszę Celana, Miłosza, baśnie Andersena, a zarazem jest u Łajuka coś zupełnie innego, czego nie mogę z tomu wyłuskać. A może wcale nie chcę – z obawy przed utratą tego piękna?

Kamila Dzika-Jurek

 

Poza wyczuciem oszczędnie dozowanej makabry Łajuk ma także dużą wiedzę. Wie, w jakich celach warto psuć szpulę łamliwego aluminiowego drutu, jak podły charakter ma strzelba dziadka, które nazwy szkolnych drzew były błędne. Umie też używać słów, których nie rozumiemy. Bo są w tej książce wiersze z dziwnym słowem „banderowiec” i przejmujący poemat o niepojętym „Doniecku”.

Paweł Kozioł

 

Miejsce urodzenia ustawiło anteny poezji Łajuka raz na zawsze. Bodaj rejterował w świat, a nawet dalej, do stolicy, bodaj metrum kołysanki wypierał synkopą kijowskiego metra, a polną drogę zmieniał na wielkomiejski prospekt, za każdym razem w ucieczkę zabierze to samo: dwudziestu siedmiu dziadków z ulicy Sadowej. I walyło. Bo nie ma innej drogi jak droga powrotu. Smodna leży na Huculszczyźnie, w magiczno-realistycznym pobliżu Krzyworówni, gdzie Siergiej Paradżanow kręcił Cienie zapomnianych przodków, gdzie czas spływa po ludziach jak woda po kaskadach na Czeremoszu, a oczy żywych – choćby patrzyły na kurtkę taty, drut aluminiowy czy mirabelki – stale otwarte są na sprawy zaziemskie. To dlatego poezja Myrosława Łajuka niczym potężny aridnyk jednocześnie rzuciła mną o glebę i  wypuściła ze mnie duszę.

Miłosz Waligórski

Wasyl Stus, Wesoły cmentarz. Wiersze wybrane z lat 1959–1971Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław-Wojnowice 2020, ss. 160.

Redakcja: Miłosz Waligórski.

Okładka i ilustracje: Jakub Kamiński.

Język oryginału: ukraiński.

Wyróżnienia: jedna z dziesięciu najlepszych zagranicznych książek 2020 roku według redakcji tygodnika „Polityka”.

Stus wskazuje, że radziecki cmentarz bywał wesoły tylko w surrealistycznej wizji szaleńca lub oficjalnej propagandzie. Makabryczny oksymoron to także jeden z kluczy do zrozumienia światopoglądu poety, który miał odwagę rzucić wyzwanie totalitaryzmowi.

Wasyl Stus (1938–1985) – najwybitniejszy ukraiński poeta drugiej połowy XX wieku, dysydent, wieloletni więzień polityczny. Zostawił po sobie obszerny dorobek literacki oraz wiele tomów akt śledczych i sądowych sporządzonych przez sowiecki aparat bezpieczeństwa. Jego wiersze aż do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych funkcjonowały w ZSRR wyłącznie w drugim obiegu, poza cenzurą. Charakterystyczne dla poezji Stusa są wyszukana stylistyka, eksperymenty językowe i wieloznaczne metafory. Zmarł w obozie pracy na Uralu po kilkudniowej głodówce.

(opis wydawcy)

 

Recenzje:

  • Kamila Dzika-Jurek, Zimowe drzewa, „Przekrój” [wydanie internetowe, 26.02.2021].

Wołodymyr Rafiejenko, Najdłuższe czasy. Ballada miejska, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław-Wojnowice 2020, ss. 310.

Współtłumaczka: Anna Ursulenko.

Redakcja: Jerzy Z. Szeja.

Okładka: Olga Zelenska.

Język oryginału: rosyjski.

Wołodymyr Rafiejenko w kunsztowny i nieszablonowy sposób podejmuje temat wojny, która nieodwracalnie zmieniła jego ojczysty region. Odkąd do alegorycznego miasta Z na wschodzie Ukrainy zawitało wojenne piekło, przestały tu obowiązywać prawa boskie i ludzkie. Ukraińcy z Donbasu mierzą się nie tylko z realiami rosyjskiej okupacji, lecz także zaburzeniami czasoprzestrzeni i zjawiskami paranormalnymi. Od trudnych wyborów, których muszą dokonać bohaterowie Najdłuższych czasów, zależeć będą nie tylko ich własne losy,  lecz także przyszłość całej Ukrainy i Rosji oraz Związku Radzieckiego, który co prawda upadł, ale nie do końca.

(opis wydawcy)

 

***

Piąty Rzym to coś więcej niż łaźnia. W mieście Z nie działają prawa fizyki. A mówiąc ściślej , działają inaczej, niż do tego przywykliśmy. Wysyłasz tu konia, a ten zmienia się w wiolonczelę. Czołg staje się grzechotką. Nieboszczyk melodią. Prawosławny czołgista Buriatem.

***

Żadnego innego Raju o prócz kraju swojego serca człowiek mieć nie może. I żadne inne Piekło też mu nie grozi. Możesz jeszcze za życia zasłużyć na Ukrainę wieczną i piękną, a możesz na wiekuiste prorosyjskie Z.

***

Uśmiechnie się, wysunie nos spod koca, a za oknem będzie padać śnieg. Błękitny promyk błyśnie w zamarzniętym oknie. Przed nim wielkie, ogromne życie, a wojny nie ma, nie było nigdy i już nigdy nie będzie.

(fragmenty książki)

 

Recenzje:

  • Katarzyna Kotyńska, Wszyscyśmy ze słów, Sklep Towarów Mieszanych [26.01.2021],
  • Maciej Piotrowski, Donbas groteską podszyty, „Nowa Europa Wschodnia” [wydanie internetowe, 3.02.2021],
  • Kinga Dunin, Kierunek Wschód, „Krytyka Polityczna” [wydanie internetowe, 11.11.2020],
  • Walery Butewicz, Nadchodzi Piąty Rzym, „Nowe Książki” 2020, nr 11, s. 31–32.

Władimir Mirzojew, To ja, delfin, Grupa Cogito, Warszawa 2019, ss. 32.

Redakcja: Ewa Mackiewicz.

Okładka i ilustracje: Jekatierina Czudnowska.

Język oryginału: rosyjski.

Delfiny żyją w wodzie, choć są ssakami. Pod względem liczby zębów są prawdziwymi rekordzistami – posiadają ich ponad 100. Mają fenomenalny słuch – odbierają różne dźwięki, które dla ludzi są niedostępne. Jedno stado delfinów może liczyć nawet 5000 zwierząt! Niektóre delfiny potrafią wyskoczyć aż 5 metrów ponad powierzchnię wody! Poznajcie urocze delfiny!

(opis wydawcy)

 

Recenzje:

Dmitrij Kryłow, To ja, pingwin, Grupa Cogito, Warszawa 2019, ss. 32.

Redakcja: Ewa Mackiewicz.

Okładka i ilustracje: Jekatierina Czudnowska.

Język oryginału: rosyjski.

Pingwiny są wybornymi pływakami, w czym pomagają im bardzo sztywne skrzydła. Potrafią nurkować na głębokość 540 metrów, wstrzymywać oddech na 18 minut i wskakiwać na skalisty brzeg o wysokości 1,5 metra! Ich uszy są osłonięte specjalnymi piórami, żeby nie dostawała się do nich woda. Pingwin widzi pod wodą na odległość 100 metrów. Poznajcie dostojne pingwiny!

(opis wydawcy)

Tania Malarczuk, Zapomnienie, Warstwy, Wrocław 2019, ss. 296.

Redakcja: Dawid Skrabek.

Okładka: kilku.com.

Język oryginału: ukraiński.

Wyróżnienia: Literacka Nagroda Europy Środkowej „Angelus” 2020 (finał).

Zapomnienie – uhonorowane tytułem Książki Roku BBC Ukraine 2016 – jest rozpisaną na dwie historie i rozciągniętą na przestrzeni lat opowieścią o ukraińskiej państwowości, jej niełatwym kształtowaniu się i jeszcze trudniejszych próbach jej obrony. Centralną postacią jest tu Wiaczesław Lipiński – z pochodzenia Polak, z wyboru Ukrainiec, twórca nowoczesnego konserwatyzmu ukraińskiego i zagorzały przeciwnik myśli nacjonalistycznej. Śledząc losy tego niezwykle ciekawego filozofa i polityka, który pewnego dnia po prostu wymyślił sobie nową narodowość, polski czytelnik ma okazję nie tylko lepiej poznać dzieje państwowości naszych wschodnich sąsiadów, ale co istotniejsze, zrozumieć nieoczywistość i swoistą paradoksalność pojęcia – naród.

(opis wydawcy)

 

Ważniejsze recenzje:

  • Kamila Dzika-Jurek, Czułość dla wieloryba, „Nowa Europa Wschodnia” 2020, nr 3, s. 179–181.
  • Miłosz Waligórski, Dwubarwny warkocz, „Odra” 2020, nr 2, s. 114–116.
  • Zofia Karaszewska, Sylwia Stano, Najlepsze książki na zimę, „Przekrój” [wydanie internetowe, 30.01.2020].
  • Anna Marchewka, Wdech i wydech, „Czas Literatury” 2019, nr 4, s. 93–95.
  • Jagoda Wierzejska, Przeciwko retuszowi czasu, „Nowe Książki” 2019, nr 11, s. 20–21.

Jurij Zawadski, Wolny człowiek jeszcze się nie urodził, Wydawnictwo Forma, Szczecin 2019, ss. 60.

Wywiad z Jurijem Zawadskim: Marcin Gaczkowski.

Redakcja: Miłosz Waligórski.

Okładka: Piotr Pasiewicz.

Język oryginału: ukraiński.

Poetą jest ten, kto tworzy swój świat. Jurek Zawadski go stworzył: raz pełen cierpienia, innym razem ironiczny. Przeszły i przyszły. Ale go nie ukrył. Zobaczcie więc ów świat, poczujcie jego krwiobieg, nasłuchujcie tętna, choćby dla pożywienia zmysłów i umysłów, jest to bowiem świat piękny i żywy, czasem w mrok upada – tam też jest poezja. W światłości – jest także. Poeta wszechobecny podaje Wam dłoń: buldożer liryczny – to Jurek Zawadski.
Roman Honet

Jurij Zawadski bawi się językiem całkiem na poważnie. To mocny głos z Ukrainy – kraju, gdzie poezja naprawdę coś znaczy. Szczerze polecam skoczyć w tę książkę na główkę.
Przemysław Witkowski

Fabularne, zaczepne, gorzko-radosne wieści z życia. Jak mówią koledzy: i wypijesz, i nie stracisz, a i potańczyć wolno.
Konrad Góra

Jurij Zawadski mówi, że jest może najbardziej polskim poetą ukraińskim i coś w tym jest. Wiele zrobił jako tłumacz i wydawca dla obecności polskiej poezji na Ukrainie. Ale jest też poetą anarchicznym, który rozbija rozmaite tradycje i konwencje. Jego książka to fascynująca wędrówka w wielu kierunkach – od poezji wizualnej po piosenki. A przede wszystkim Zawadski bada granice wolności, nadgryza ją na wiele sposobów.
Justyna Sobolewska

 

Recenzje: