Aktualności

Grudniowym tłumaczem w cyklu Tłumacze o sobie jest Krzysztof Mazurek, tłumacz, nauczyciel i pisarz. Wydane tłumaczenia z angielskiego na polski obejmują ponad 60 powieści i publikacji książkowych, m.in. Kod Leonarda Da Vinci Dana Browna i 1984 George’a Orwella. Opublikował trzy własne powieści: Osiem kroków tanga (2008), Podróż na liściu bazylii (2011) i Mansarda (2018). Tańczy tango argentyńskie.

Noc czy dzień? Jaki masz system pracy?

Popołudniami i wieczorem.

Kanapa czy biurko? Gdzie tłumaczysz?

Wygodny fotel.

Słownik elektroniczny czy papierowy?

Elektroniczny, papierowy coraz rzadziej.

Wikipedia czy Narodowa? Skąd czerpiesz informacje?

Wikipedia i specjalistyczne źródła w Internecie.

Kiedy się zablokujesz, to…?

Zostawiam robotę na dzień lub dwa. Ważne jest świeże spojrzenie.

Czytać książkę przed tłumaczeniem czy nie czytać?

Czytać pierwsze kilkadziesiąt stron.

Najprzyjemniejszy moment w tłumaczeniu?

Wyrażenie czegoś w przekładzie, co lepiej oddaje myśl, nastrój, fragment dialogu, niż oryginał.

A najmniej fajny?

Stylistyczny knot autora tekstu.

Redaktor to…?

Loteria. Czasami ktoś życzliwy, kto jest współautorem przekładu, czasami ktoś, komu się wydaje, że jest absolutną wyrocznią i nie redaguje, tylko „udowadnia” swoją wyższość.

Od kogo uczysz się przekładu?

Uczę się stylistyki od mistrzów słowa w danym języku.

Co powiedziałbyś młodszym tłumaczom? A starszym?

Młodszym: nie czepiaj się kurczowo słów. Szanuj poprawną polszczyznę. Starszym: wierz w
swoje doświadczenie, nie frustruj się wszechwiedzącymi krytykami, którzy dzięki twojej pracy próbują zaistnieć i pokazać, jacy są ważni.

A co opowiedziałbyś ministrowi kultury?

Dotacje hojną ręką dla tłumaczy i autorów. Politycy odchodzą w niepamięć, literatura zostaje. Sztuka jest osnową kultury narodu. Ministrze, nie buduj pomników.

Yerba mate czy spirytus? Co daje Ci energię do pracy?

Kawa.

Kot czy gekon? Jakie istoty cię w niej wspierają?

Kot.

Co robisz z egzemplarzami autorskimi?

Jeden zostawiam dla siebie, resztę rozdaję.

Co robisz dla relaksu, czyli Twoje zasady tłumackiego BHP?

Nie patrzę na drukowane. Patrzę na drzewa i na wodę. Oglądam durne seriale.

Twoja najciekawsza tłumaczeniowa anegdota?

Dostałem do tłumaczenia Kod Leonarda Da Vinci, zanim się ukazał w Stanach. Bawiłem się przekładaniem wierszowanych zagadek. Kolejny kryminał, nic takiego. A potem się okazało, że to rzecz godna uwagi i obrazoburcza – wywiady z tłumaczem pod hasłem „Czy pan też tak uważa?”

Ważne dla ciebie książki?

Dickens, Remarque, Strugaccy, Lem, Le Carre, Eco, Tokarczuk.

Gdyby wszyscy mieli przeczytać Twój jeden przekład – to który?

Mapa T.S. Lernera (na polski); Teoria bytów organicznych Jędrzeja Śniadeckiego (na angielski).

Co teraz tłumaczysz, przetłumaczyłeś albo właśnie ukazało się w Twoim przekładzie?

1984 Orwella. Ukaże się na początku przyszłego roku.